Bloog Wirtualna Polska
Są 1 273 444 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Mikuś nie jest taki święty...

piątek, 20 grudnia 2013 11:51

     Każdy kto chociaż raz przygotowywał dom na Święta Bożego Narodzenia wie, że zajęcie to wymaga czasu i trudu...

Po prostu "krew i łzy"...

     No cóż...Krew niejednemu pociekła jeśli nieuważnie obsługiwał nóż kuchenny...A o łzy to się postara koleżanka cebula...

     Dołożyłabym jeszcze do tego pot, bo rozgrzane niczym wulkan piecyki gazowe nieźle zawyżają temperaturę w pomieszczeniach...

Czyli reasumując, Święta to pot, krew i łzy...

A potem jeszcze nadwaga, ale to już drobiażdżek...

Czas więc przedświątecznie odpocząć...

     Błądząc po zaprzyjaźnionych blogach znalazłam prawie wszystko na temat Świąt...O choince, o ozdobach, o kiermaszach, o potrawach, o życzeniach, o prezentach...

O właśnie...O prezentach...

Sprawa wydawała by się prosta...

     W kwestii prezentów trzeba się skontaktować ze Świętym Mikołajem, najlepiej listownie i sprawa właściwie załatwiona...

Potem pozostaje nam nasłuchiwać czy w pobliżu dźwięczy dzwoneczek reniferów...

No właśnie !!

Reniferów !!

     Czy ktoś użalił się czasem nad ciężkim losem tej rogacizny ??

     Czy ktoś docenił ogromny ich wkład w Święta Bożego Narodzenia ??

Nie !!

Mało tego...

Słyszałam nawet ironiczne uwagi na temat czerwonych reniferowych nosków, że niby one takie czerwone nie od mrozu, tylko od używek !!

Wredoty !!

     A jakby tak zabrakło reniferów to czym by szanowny Święty Mikołaj się przemieszczał ??

Na osiołku może ?? Albo na innym dromaderze ??

     Już widzę jak się Mikuś na "garbatego" z workiem prezentów ładuje...

     A tak w ogóle, czy Wy wiecie dlaczego Mikołaj wybrał właśnie renifery do swoich sań ??

Nie ??

Ha !! Tak myślałam...

     Renifery potrafią biec z prędkością 70km/h !!

Że samochody szybsze ??

Już widzę te "bryki" jak odpalają przy -30...

A poza tym, czy samochód umie jeździć po kopnym śniegu ??

Nie !! A renifer umie, bo ma od Matki Natury specjalne, szerokie kopytka...

     Do tego renifery świetnie pływają...

Ich pusta w środku sierść jest jak koło ratunkowe, a budowa ciała umożliwia "rejsy" z prędkością nawet 6,5 km/h ...

     Ponad to w czasie rozwożenia prezentów Mikuś wcale nie musi uważać na drogę, bo reniferki mają świetną orientację w terenie i nie potrzebują żadnego GPS-a ...

Do tego dochodzi niesamowita umiejętność...

     Renifery widzą promieniowanie ultrafioletowe o długości fali od 400 do 190 nanometrów...

To się nazywa spostrzegawczość...

     Jest jednak kilka rzeczy, które mnie zaniepokoiły, kiedy szukałam informacji na temat tych rogatych bohaterów...

Hmmm...

Jakby to powiedzieć...

No dobra...Napiszę wprost...Może nie znienawidzicie Świętego Mikołaja...

Otóż...

     Renifery samce w okresie rui walczą swoim porożem, a najmocarniejszy może sobie wywalczyć prawo kopulacji nawet z dwudziestoma samicami (taki reniferowy harem sobie chłopak zakłada)...Problem w tym, że po owej rui samce zrzucają poroże i przestają być rogaczami, a rogi mają jedynie samice...

Ponieważ ruja następuje jesienią, więc na Boże Narodzenie łby samców są gładziutkie jak pupa niemowlaka, albo mają malusie rogowe wyrostki...

     Kto więc ciągnie sanie Mikusia ??

Na logikę wychodzi, że reniferowe kobietki...

A żeby tego było mało, to kobietki owe w czasie Bożego Narodzenia są ciężarne !!

     Tak więc, sanie Świętego Mikołaja zaprzężone są w ciężarne, reniferowe niewiasty...

Sami spójrzcie...

     Rogi są ??

     Są !!

Czyli to baby !!

Nie wiem co na to Feministki, ale ja bym coś w tym temacie zadziałała...

Może jakieś podwójne prezenty w ramach rekompensaty ??

     W sumie to samice reniferów to mają przechlapane po całości...

     Nie dość, że żyją w haremach, nie dość że ciężarne muszą brykać przy saniach, to jeszcze jak się już im to potomstwo urodzi to dopiero mają maraton...

     Małe reniferka trzy minuty po urodzeniu już ssie mleko, i ssie je tak co osiemnaście minut !!

     Która z czytających Mam narzekała na karmienie co trzy godziny, albo nocne wstawanie ??

Może się z reniferką, któraś z Was zamieni ??

Bidule...

     Jedno czego można im pozazdrości to fakt, iż ponoć posiadając cztery żołądki, to sylwetki mają zabójcze...

No i futra !!

To futro ekstra klasa !!

Grzeje ponoć tak bardzo, że renifery muszą majestatycznie sapać, żeby uchronić swoje mózgi od przegrzania !!

     Tak więc czas docenić kopytne przyjaciółki Pana Mikusia i obok ciasteczek i szklanki z mlekiem pozostawić garstkę sianka...

A nuż się w przyszłym roku zrewanżują jakimś futerkiem...;o)


Podziel się

komentarze (62) | dodaj komentarz

Jaosia i Andrzej...bo Człowieki są fajne :o)

poniedziałek, 11 listopada 2013 11:22

     - Joasia chciała pożyczyć nasze portrety na stronkę...- zawiadamiałam Pana N.

Ślubny spojrzał na wiszące podobizny i kategorycznie oświadczył...

     - Nie oddam !!

     - Oj tam...Nie te...Zdjęcia portretów...Stronę buduje...- wyjaśniłam, a Pan N. już wstukiwał w wyszukiwarkę adres...

     Protest Pana N. bardzo mnie rozbawił...Do dzisiaj pamiętam, jak rozpakowywał te portrety i jakim zachwytem emanowało Jego oblicze...

Bo portretami Joasi nie sposób się nie zachwycać...

     Jako Portrecistka ma niesamowity dar...Dar do malowania oczu...A podobno właśnie oczy są oknem dla duszy...

A przecież na bezdusznych zdjęciach duszy nie widać...

     Już wtedy postanowiliśmy, że musimy poznać Joasię osobiście...Że musimy Ją uściskać za te nasze dziecięce oblicza...Że musimy zobaczyć dłonie, które umieją uchwycić tajemnicę duszy...

     Udało się...

Jaka jest Joasia ??

     Kiedy pracuje jest skupiona i nieobecna...

     Kiedy gotuje doprawia uśmiechem każde danie...

     Kiedy pokazuje swoje obrazy jest...

Skromna...Krytyczna...Uważna...

Wsłuchuje się w każde słowo...

Pochwały wita z uśmiechem...

Krytykę w zamyśleniu...Chociaż trudno w Jej pracach znaleźć obiekt pod krytykę...

     Jest jednak moment, w którym Joasia rozpromienia się niezmiernie...

     Moment, w który Andrzej, Jej Partner wyraża zgodę na prezentację swoich prac...

Joasia wtedy milczy, albo stara się milczeć ;o)

A potem jakby owe prace Ich pochłaniały...

Opowiadają o technice, o metodach, o materiałach, o oczekiwaniu na efekty, o radości...

     Joasia i Andrzej znikają...

     Pozostaje Malarka i Rzeźbiarz...

Dla laików to niesamowite doznanie...

     Jak w Człowieku może skrywać się tyle pasji ??

     Po wielu moich (i nie tylko moich) namowach, Joasia zdecydowała się zaprezentować Ich twórczość na stronie internetowej...


http://joannaart.eu/


Warto zajrzeć...


Podziel się

komentarze (33) | dodaj komentarz

Protest obywatelski, czyli o krzyżyku wartym cztery lata życia...

środa, 09 października 2013 12:59

      W poczekalni siedziało dwóch Panów w średnim wieku i zażarcie dyskutowali o polityce...Z toku rozmowy wywnioskowałam, że znają się od lat, a Ich poglądy są bardziej niż zbieżne...

Chyba tylko dlatego, że przebywali w miejscu publicznym Ich wypowiedzi nie okraszone były wulgaryzmami...

Krótko mówiąc...

Polityków owi Panowie mieli w najgłębszym poszanowaniu, czyli w d****...

     - A Pani co o tym myśli...?? - zapytał mnie jeden z Nich...

     - Ja proszę Pana, nie dyskutuję o polityce... - ucięłam...

Bo właściwie o czym tu dyskutować ??

     Poziom naszych Polityków można określić jako embrionalny, albo pierwotny...A najciekawsze mamy przecież przed sobą...

     Milowymi krokami zbliżają się nam wybory parlamentarne...Czyli ??

     Zabawa w "krzesła", "komórki do wynajęcia", albo przysłowiowe "hop siup zmiana doop"...Niektórzy już czyszczą sobie teren...

Będzie się działo...

     Nam pozostaje niewyobrażalnie trudne zadanie...

     Iść na owe wybory i postawić krzyżyk...

A mnie coraz częściej przychodzi do głowy pewna myśl...

     Iść, i owszem...Pójdę...Choćby po to, żeby móc później komentować politykierskie poczynania...

Ale bardzo kusi mnie, żeby zamiast owego "krzyżyka na drogę" na karcie do głosowania napić:

                               PROTEST OBYWATELSKI !!!

Ot tak...Dla rozwagi...

     Że ten głos będzie nieważny ??

Poniekąd...

     A ten z krzyżykiem niby jest ważny ?? 

     Kto zwraca uwagę na nasze zdanie ??

     Wciskana nam pseudodemokracja jest przecież tworem dziwacznym...

     Wybieramy ludzi, których nie znamy, i którzy po kilku miesiącach zmieniają swoje poglądy...

Ale my już krzyżyka cofnąć nie możemy...

Nasz wybór ma termin przydatności do użycia cztery lata...

      A gdyby w czasie wyborów pojawiło się kilka milionów kart z protestem ??

W sumie niczego to nie zmieni, a jaka wewnętrzna satysfakcja !!

     Nie wybieram złodziei, oszołomów, krętaczy, kłamców, kombinatorów i nieuków...

     Chcesz mieć mój głos to się postaraj !!

     Kobieta w Polsce żyje średnio około 81 lat, czyli stawia około 16 krzyżyków...Każdy krzyżyk to cztery lata Jej życia...

Ja już osiem zmarnowałam...

     Koniec z głosowaniem "dla świętego spokoju", albo "na przekór"...

     Płacę Wam moimi pieniędzmi, więc wymagam szacunku dla mnie i mojego "krzyżyka"...

     Polityka to sztuka !! A kiepską sztukę ściąga się z "afisza"... 


Podziel się

komentarze (23) | dodaj komentarz

Zaproszenie :o)

piątek, 30 sierpnia 2013 13:29

Pragnę ponownie zaprosić wszystkich moich Czytaczy do odwiedzin w nowym mieszkanku...Co prawda parapetówka była już dawno temu, ale miłych Gości nigdy dość...

 

http://gordyjka.blogspot.com/

 

Tam właśnie Gordyjka przelewa kawałeczki swojej duszyczki...;o)


Podziel się

komentarze (27) | dodaj komentarz

Lubi nie lubi, zalajkować może...

czwartek, 18 kwietnia 2013 15:55

     Jeszcze kilka lat temu posiadanie adresu e-mail było uznawane za nowość…

     Kilka lat i prawie każdy z nas ma ich przynajmniej kilka, a godziny poza siecią uznajemy za stracone…

Bo jakże tak ??

Bez najnowszych newsów ??

Bez portali społecznościowych ??

Bez bloga ??

Niepodobna…

     Czym młodsze Egzemplarze, tym bardziej od dostępu do sieci uzależnione…Ale nie o uzależnieniach dzisiaj być miało, ale o „lajkowaniu” …

”Lajkujecie” ??

Hmmm…

     Ja jeszcze do niedawna mogła bym napisać, że tego nie czynię, ale ostatnio złamałam przyjętą już dawno regułę…

     Kilka tygodni temu odwiedził mnie Znajomy i zaraz po powitaniu oświadczył…

     - Musisz mi pomóc…

Nie ma co…

Troska jaką miał wypisaną na twarzy świadczyła, że „przymus” pomocy był bezapelacyjny…

     - Wiesz że Młodą zdiagnozowali w zeszłym roku i czekamy na termin zabiegu ?? – zapytał…

     - Wiem, sam mi opowiadałeś…Zabieg ma być podobno pod koniec roku ?? – zapytałam dla ścisłości …

     - Koniec października…Ale… - potwierdził moją wiedzę Znajomy i głos zawiesił…

     - Co się stało ?? – zapytałam dla ułatwienia Jego „misji”…

     - Ona ten zabieg powinna mieć już, więc zaczęliśmy szukać czegoś prywatnie… - wyjaśniał Znajomy…

     - Pomóc Wam szukać ?? – dochodziłam przyczyny owego „przymusu”…

     - Nie…Znaleźliśmy…Ale to bardzo droga „impreza”… - kontynuował wyjaśnienia Znajomy…

     Nasza znajomość nie była aż tak ścisła, żeby poruszać kwestie finansowe, ale w przypadku walki o zdrowie zażyłość znajomości ma niewielkie znaczenie…

     - Mnie nie chodzi o kasę…- rzucił szybko Znajomy… - Czy Ty masz konto na „Fejsie” ?? – zapytał, i muszę przyznać, że jeśli chciał mnie zaskoczyć to Mu się udało…

     - Konto na „Fejsie” ?? – odruchowo powtórzyłam… - Nie mam…

     - No to lipa… - smutno odpowiedział Znajomy…

     - Nie lipa, tylko mów po ludzku o co chodzi, bo nic nie rozumiem… - spróbowałam po swojemu wyjaśnić sytuację…

     - Widzisz, jeden z prywatnych ośrodków ma teraz taką akcję, że jak „zalakujesz” Ich na „Fejsie” to obcinają koszty zabiegów o 1/3…To sporo kasy…

Zamurowało mnie…

     Ja rozumiem, że „lajkowanie” jest bardzo modne, że spora część Społeczeństwa uzależniła się od ilości owych „lajków”, ale żeby uzależniać od tego zdrowie Człowieka…

A z drugiej strony…

Wymierna wartość owych „lajków” stała się wręcz bajońska…

Kilkaset złotych za jedno kliknięcie…

„Lubię to”…I po krzyku…

     Zaczynam wątpić, że otrząśniemy się kiedykolwiek z owego szaleństwa…

To nie była jakaś próbka kremu…

To nie był zabieg upiększający, bez którego można się obejść…

Ten zabieg miał mieć wpływ na zdrowie człowieka i nikt nie serwuje sobie podobnych zabiegów dla rozrywki…

     Widząc znękaną twarz Znajomego założyłam konto i kliknęłam owego „lajka”…

     Znajomy rozpromienił się uśmiechem trzymając w dłoniach wydruk potwierdzenia owego „lubienia” z kodem rabatowym…

Mnie pozostał niesmak…

     Czyżby nadchodziła epoka „lajkowania” ??

     Z przymusu „polubimy” urzędy, instytucje, przychodnie, szpitale, uczelnie, a nawet sklepy spożywcze ??

     Czy bez „lajkowego” kodu będziemy mogli za jakiś czas funkcjonować normalnie ??


Podziel się

komentarze (41) | dodaj komentarz

piątek, 24 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  512 116  

Czasomierz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

Szperadełko

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Chlebem i solą...

Witajcie :)
Jestem Gordyjka, czyli stworzenie netowe, uzależnione w stopniu znacznym od dostępu do sieci.
Płci jestem żeńskiej, wieku słusznego określanego w niektórych kręgach jako „matrona”.
W garderobie swojej posiadam jedną sztukę moherowego sweterka, którego od dłuższego czasu nie zakładam dla własnego bezpieczeństwa i dobra ogółu. Z racji długotrwałego plątania się po tym łez padole poglądy wszelakie mam ugruntowane , a że i z niejednego pieca chlebusia próbowałam to byle czego się nie złapię ;)
Pouczeń i rad wszelakich udzielać nie mam zamiaru, bo najlepszą nauką jest „samodoświadczenie” ;), a jako że jestem klasycznym przedstawicielem swojego Narodu uwielbiam patrzeć jak inni na własnej skórze pewnych doświadczeń doznają :]

Statystyki

Odwiedziny: 512116

Lubię to

Dumadełka...

„Piękna kobieta podoba się oczom, dobra kobieta-sercu.Pierwsza jest klejnotem, druga-skarbem ..."
Napoleon Bonaparte.
Najlepsze Blogi

Liczydełko

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl